Grafika-naglowek strony
Przemówienie kustosza Państwowego Muzeum Stutthof

Przemówienie kustosza Państwowego Muzeum Stutthof

Szanowny Panie Przewodniczący, radni i mieszkańcy Luzina!

Dzisiejsza uroczystość odsłonięcia obelisku jest jeszcze jedną okazją przypomnienia w tym roku, tragedii więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof. 65 lat temu, w związku z rozpoczętą ofensywą 12 stycznia 1945 r. przez Armię Czerwoną i walkami pod Elblągiem w odległości 40 km od obozu, komendant Paul Werner Hoppe 25 stycznia 1945 r. zarządził ewakuację więźniów z KL Stutthof.

Podczas apelu esesmani wyselekcjonowali 11 tysięcy mężczyzn i kobiet nadających się do marszu. Więźniów podzielono na 9 kolumn. Na drogę wydano im pół bochenka chleba, kawałek suchej końskiej wędliny i margaryny. Poszczególne kolumny więźniów opuszczały obóz w godzinnych odstępach 25 i 26 stycznia 1945 roku

Więźniowie szli ubrani w pasiaki lub odzież cywilną otuleni w koce obozowe mając na nogach drewniane chodaki tzw. klumpy lub zniszczone obuwie po zmarłych. Każda kolumna była pilnowana przez uzbrojonych esesmanów i wyszkolone psy. Trasę ze Stutthof do Lęborka liczącą 140 km więźniowie mieli pokonać w 7 dni. Po drodze mieli spać w kościołach, stodołach, szopach i w innych wolnych pomieszczeniach.

Więźniowie musieli pokonywać dziennie trasę do 30 km często w czasie mroźnej pogody i śnieżnych zawiei. Byli prowadzeni bocznymi drogami trudniejszymi do pokonania. Głodni, zmarznięci, wycieńczeni ciężką pracą w obozie i chorobami, w czasie marszu szybko tracili siły. Każdy, kto pozostawał z tyłu kolumny był narażony na zastrzelenie lub zabicie kolbą karabinu. Więźniów prowadzono ze Stutthofu do przeprawy promowej przez Wisłę w Mikoszowie, dalej przez Cedry Wielkie i Cedry Małe w kierunku Pruszcza Gdańskiego przez Pręgowo, Kolbudy, Niestępowo, Żukowo, Przodkowe, Pomieczyno do Luzina.

Luzino w historii Marszu Śmierci zostało zapisane jako miejsce przemarszu w pierwszych dniach lutego 1945 r. poszczególnych kolumn więźniów i więźniarek KL Stutthof, tymczasowego postoju i noclegu, ucieczek i miejsce schronienia, ale i też miejsce ich wiecznego spoczynku.

Więźniów zatrzymywano w Luzinie na noc w kościołach parafialnym i ewangelickim, w szopie i w sali widowiskowej. Niektórzy korzystając z okazji lub pomocy mieszkańców uciekali znajdując schronienie w pobliskich domach. Co najmniej kilkanaście osób zmarło w Luzinie i kilka w drodze do Kłębowa, spośród których 12 ofiar zostało pochowanych na cmentarzu katolickim w Luzinie.

Z Luzina więźniów popędzono do opustoszałych niemieckich obozów pracy zlokalizowanych w Nawczu, Łówczu, Rybnie, Toliszczku, Gniewinie, Godętowie, Chynowie, Kostkowie, Kolkowie, Dąbrówce nad j. Lubowidzkim, Tawęcinie oraz w Gęsi i Krepie Kaszubskiej, gdzie byli przetrzymywani ponad 5 tygodni w niezwykle trudnych warunkach. Historia Marszu Śmierci została zakończona 12 marca 1945 r., kiedy pozostali przy życiu więźniowie zostali oswobodzeni z rąk esesmańskich przez żołnierzy Armii Czerwonej.

Śladem po tamtych tragicznych wydarzeniach są liczne mogiły więźniów KL Stutthof na Ziemi Kaszubskiej i cmentarze zorganizowane po wojnie w Nawczu, Rybnie i Krepie Kaszubskiej Liczbę ofiar szacuje się do 5, 5 tysiąca: mężczyzn i kobiet. Ponieważ trasa od początku do końca była znaczona licznymi ofiarami, ci co przeżyli ewakuację, nazwali ją Marszem Śmierci .

Pragnę podkreślić, że Luzino jest przede wszystkim miejscem, w którym więźniowie doznali wiele serca ze strony miejscowej ludności. Luzinianie w miarę własnych możliwości dożywiali głodujących więźniów początkowo w miejscach postoju i noclegu, a następnie przez ponad pięć tygodni w obozach ewakuacyjnych docierając tam regularnie z pomocą, dostarczając chleb, lekarstwa, listy, przechwytując grypsy pisane przez więźniów do rodzin i znajomych z prośbą o pomoc. Gdyby nie ich spontaniczna pomoc, liczba ofiar byłaby zapewne większa.

Po wojnie b. więźniowie KL Stutthof nie zapomnieli o swoich darczyńcach pisząc liczne listy z podziękowaniami, pozostawiając w Luzinie vota wdzięczności za ocalałe życie w formie kapliczek i tablicy pamiątkowej w miejscowym kościele.

Do dzisiaj nie wiemy ilu jeszcze więźniów KL Stutthof spoczywa w nieznanych i jeszcze nie odkrytych miejscach. Wielu spoczęło w mogiłach na Ziemi Kaszubskiej, które są zawsze zadbane, ustrojone kwiatami i zniczami. O tych często bezimiennych ofiarach nie wolno nam zapomnieć. Dlatego dzisiejsza uroczystość w 65 lat po tamtych wydarzeniach ma ogromne znaczenie dla ostatnich żyjących b. więźniów KL Stutthof i ich rodzin.

Dobrze, że władze i mieszkańcy Luzina pamiętają o męczennikach Marszu Śmierci więźniów KL Stutthof, że opiekują się zbiorową mogiłą 12 ofiar Marszu Śmierci, że kontynuują i przekazują wiedzę o tamtych tragicznych wydarzeniach następnym pokoleniom.

Wspomniane wyżej miejsca i ten dzisiaj odsłonięty nowy obelisk są ważnymi Znakami Pamięci o znaczeniu międzynarodowym. Luzino jest często odwiedzane przez b. więźniów KL Stutthof i ich rodziny nie tylko z Polski, ale i z innych krajów, miedzy innymi z Danii, Norwegii, Francji, Litwy, Łotwy, Holandii.

Dla kolejnych pokoleń Znaki Pamięci w Luzinie powinny być przede wszystkim lekcją odwagi i szacunku dla drugiego człowieka. Warto o tym pamiętać, że polscy mieszkańcy Luzina 65 lat\ przyczynili się do ocalenia wielu wycieńczonych więźniów KL Stutthof.

W imieniu Dyrekcji Państwowego Muzeum Stutthof, b. więźniów KL Stutthof oraz własnym pragnę złożyć serdeczne podziękowania władzom Luzina za przygotowanie dzisiejszej uroczystości, za troskę i wzorową opiekę nad Miejscami Pamięci w ich miejscowości.

Kustosz Państwowego Muzeum Stutthof
mgr Elżbieta Maria Grot